17 maja – Grunnlovsdagen

5 lat temu, w połowie dwuletniej wyprawy po Północnej Norwegii, mieliśmy możliwość poznać i uczestniczyć w najważniejszym norweskim święcie, oraz zrozumieć(!) jego szczególną filozofię.

[more]

Święto 17 maja, syttende mai lub søttende mai, to także norweski dzień niepodległości – Nasjonaldagen, to również norweski dzień konstytucji – Grunnlovsdagen. Każde z tych określeń jest uprawnionym nazwaniem. 17 maja to również święto flagi norweskiej.

To tradycyjne, norweskie, święto narodowo – państwowe, ma dwie wyróżniające cechy (humanistyczne rysy):

– głównymi beneficjentami tego święta są norweskie dzieci – to na nie jest to święto ukierunkowane swoimi tradycyjnymi sposobami obchodzenia. Tym samym, chyba w nieprzypadkowym zamyśle prekursorów obchodzenia tego święta, jest ono wybitnie radosne.

– drugą cechę przedstawię cytatem z Wikipedii: Dzień ten jest przykładem gościnnego nacjonalizmu. Każdy obcokrajowiec, który znajdzie się tego dnia na ulicy może trzymać w ręku norweską flagę i brać udział w uroczystościach. Doświadczyliśmy tego osobiście.

Te obie charakterystyczne cechy święta Grunnlovsdagen, na podstawie bezpośrednich obserwacji, będąc goszczonym w typowej, małej, wiejskiej, lokalnej społeczności, dość szczegółowo opisałem w: O majowym pochodzie w Akkarfjord

Po latach, nasz dwukrotny pobyt* w Akkarfjord, jest jednym z milszych wspomnień z naszej Nord-Norge wyprawy 🙂

Czy Norwegowie mogli zrobić ze swojego święta pompatyczne obchody? Mogli. Czy mogli stworzyć nacjonalistyczny event? Oj, mieli ku temu historyczne podstawy! Czy mogli stworzyć ascetycznie umartwioną imprezkę? Mogli. Martyrologia również mogła być wyeksponowana i uzasadniona, gdyż historyczni bohaterowie zaistnieli i zginęli. Norwegowie wybrali radosne świętowanie z dziećmi i …dla dzieci.

Ten wpis zredagowałem po kolejnej trzydniówce naszych świąt na początku maja. Ponownie uderza mnie diametralnie różna atmosfera obchodzenia 1 maja (święto powojenne), 2 maja (święto współczesne) i 3 maja (święto przedwojenne). Naszym obchodom jest zdecydowanie bliżej do bratobójczej walki niż do uroczystych i radosnych, bo nie żałobnych, świąt. 


Czasami ciekawy zamysł, dobry pomysł i udaną realizację powala zaskakujący drobiazg. 🙂

Wacław Sałaban, 8 maja 2016 r.

* pierwszy nasz pobyt był 16-19.05.2011r. Wracając z Morza Barentsa (z Vardo), wiele urokliwych miejsc mogliśmy pominąć w powrotnej żegludze, ale nie Akkarfjord. Ponownie cumowaliśmy tam 18-20.06.2011r.  🙂